Gdynia
  • Kibice Razem
  • Lechia Gdańsk
  • Śląsk Wrocław
  • Polonia Warszawa
  • GKS Tychy
  • Miedź Legnica
  • Górnik Zabrze
  • Korona Kielce
  • Lech Poznań
  • Motor Lublin
  • Jagiellonia Białystok
  • Ruch Chorzów
  • GKS Bełchatów
  • Sandecja Nowy Sącz
  • Pogoń Szczecin
  • Stal Mielec
Tym razem się nie udało.

Opublikowany 3 maja 2018

Tym razem się nie udało.

Arkowcy rozpoczęli spotkanie finałowe z jednym nominalnym napastnikiem - Maciejem Jankowskim. W bramce Leszek Ojrzyński postawił na Pavelsa Steinborsa, mimo, że do tej pory w Pucharze Polski bronił Krzysztof Pilarz.

Arka rozpoczęła mecz tak, jak się można było spodziewać - wycofana do defensywy i szukająca okazji do akcji zaczepnych  i wykorzystania stałych fragmentów gry. Żółto-niebiescy po przejęciu piłki grali jednak zbyt nerwowo i zbyt niedokładnie. W 3. minucie Marcjanik próbował dalekiego zagrania do Jankowskiego, ale Cierzniak nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki. Chwilę później mieliśmy najpierw aut na wysokości pola karnego Legii, a następnie rzut rożny, ale rywale poradzili sobie z próbami Arkowców. W 8. minucie po raz pierwszy na poważnie zatrudniony został Steinbors. Bramkarz Arki wyłapał futbolówkę wstrzeloną z prawej strony wzdłuż pola karnego. W 12. minucie już przed golem uchronić się nie udało. Rywale dośrodkowali piłkę z prawej strony w pole karne, tam nie wyszedł do piłki Steinbors, a obrońcy nie upilnowali Niezgody, który głową zdobył bramkę na 0:1. Cztery minuty później Steinbors zanotował dobrą interwencję po strzale jednego z legionistów i rykoszecie. W 21. miinucie Arka miała okazję do kontry, ale po pierwsze wyszło do niej tylko dwóch zawodników, a po drugie Szwoch źle podał do Jankowskiego. Osiem minut później było 0:2. Prawą stroną przedarł się Radović, piłka powędrowała na prawo. Po dograniu w szesnastkę arkowcy nie potrafili wybić piłki i po serii błędów dopadł do niej Cafu, który nie miał problemów z trafieniem do bramki. W 39. minucie niepewnie interweniował Cierzniak, Arkowcy byli blisko przejęcia piłki, ale ostatecznie bramkarz rywali się poprawił. Minutę później po wybiciu przed pole karne piłka trafiła do Warcholaka, który długo składał się do strzału i oddał słabe uderzenie. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Cierzniak obronił uderzenie Bohdanowa z dystansu.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli Arkowcy. dużo ożywienia wniósł wprowadzony z ławki Rafał Siemaszko. Zbyt często jednak musiał walczyć o piłkę w pojedynkach powietrznych. W 48. minucie mieliśy piłkę w polu karnym Legii, ale Michał Nalepa zbyt długo zwlekał z podaniem do kolegów i stracił piłkę. W 53. minucie najpierw dogrywał w szesnastkę Zbozień, a potem strzał oddał Siemaszko, ale zostaliśmy zablokowani. Po drugiej stronie boiska strzału na bramkę próbował Cafu, a uderzenie z powietrza trafiło jeszcze jednego z Arkowców i piłka wyszła za linię końcową. W odpowiedzi Arka rozegrała akcję w duecie Marcus - Siemaszko, ale Rafał miał trudne zadanie dojścia do piłki w polu karnym po dośrodkowaniu Marcusa i ostatecznie nic z tego nie wyszło. W 68. minucie Arka miała rzut wolny po faulu na Siemaszce. Warcholak uderzył jednak prosto w mur. W 71. minucie po ostrym wejściu Grzegorza Piesio interweniował VAR i arbiter pokazał czerwoną kartkę pomocnikowi Arki. W 74. minucie piłkę z autu wrzucił w pole karne Warcholak. Po wybiciu futbolówka wróciła do obrońcy Arki, a po jego dośrodkowaniu niecelnie uderzał Sołdecki. W 84. minucie Szymański uderzył z rzutu wolnego tuż nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry Arka przycisnęła i w samej końcówcę zdobyła bramkę. Po serii wrzutek najsprytniej w szesnastce Legii zachował się Dawid Sołdecki, oddając strzał w róg bramki Cierzniaka.

 

Po zdobyciu Pucharu Polski w 2017 roku, tym razem Arka kończy przygodę na finale. Jednak jeszcze tu wrócimy!

Komentarze (0)Liczba odwiedzin (36)
Print

Proszę zalogować się lubzarejestrować aby przesłać komentarz.

Twoje imię i nazwisko
Twój e-mail
Temat
Wpisz wiadomość ...
x
SKGA

Dołącz do nas

Facebook